Ostatnio znajomy i jednocześnie wykładowca na akademii medycznej ( gdzieś w Kieleckim) opowiada sytuacje jaka działa się na wydziale na zajęciach praktycznych:
Studentka miała zmierzyć puls serca kolegi studenta wyczuwając go na klatce piersiowej, i szuka i szuka i minęła okolice serca i schodzi w dół i w dół aż w końcu dochodzi już za pępek i w tej chwili wchodzi dziekan i mówi do niej:
- tam to z linijką a nie szukać czy serce bije
a ona na to szybka riposta:
- panie dziekanie jakby nie biło to by nie było czego mierzyć . :D
Sytuacja autentyczna ale opowiadana na imprezie mocno zakrapianej więc dopuszczam ewentualne nieścisłości :))
