Jeden gość ode mnie z grupy rozpracował metodę "ogrania" automatu z batonami, lecz nie jest zbyt rosły i kiedy kilka batonów było już na wypadnięciu, słyszę:
-Misiu! Misiu! Gdzie jest Misiu?
-A po co Ci Misiu?
-Bo ja nie dam rady trzepnąć tym automatem ;>
W inny dzień podczas owego "grania na maszynach", przy pomocy trzepnięcia Misia wysunęła się jedna półeczka, na którą pozrzucali tego od cholery. Miś trzepnął maszyną, półka się wsunęła i wypadło ze trzydzieści batonów, a ten ów specjalista krzyczy:
-Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy! ;)
