Skopje, wracam ze spotkania, koło 15, ogródek, otwarte drzwi, wchodzę do środka, barek jakiś pusty, dwa stoliki, dwie panie dziwnie się patrzą. Proszę o kawę, siadam, przeglądam gazetę, kawę popijam, panie dalej dziwnie patrzą i się śmieją. W końcu wstaje i pytam.
- Można zapłacić?
- Za co chcesz płacić?
- No, za kawę.
- A co to knajpa jakaś, to dom prywatny jest.
- Ok, a ta kawa.
- Wchodzi człowiek do domu i grzecznie o kawę prosi, co miałam nie dać, kawy u nas dostatek.
