Stare dobre czasy ogólniaka i moich bujnych włosów... [ech...]
Tuż po świętach wielkanocnych....
W czasie świąt, będąc z wizytą u mojej ś.p. przyjaciółki dałem sobie, z głupia frant, ufarbować fragment grzywki [może z 8 cm2 :D].
Jadąc do szkoły spotykam młoda nauczycielkę od higieny:
- Paweł, coś ty zrobił z włosami?
- No, trochę pomalowałem - odparłem nieco skruszony.
- Dlaczego?
- Cóż, pani profesor... święta...
- Na święta, to się jajka maluje!
- Pani profesor... nie byłoby widać.
Mina pani profesor - bezcenna :D [mnie zresztą też było głupio, przez całą drogę do szkoły, jakieś 10 min. oboje milczeliśmy].
