W maju w licznym gronie z pracy z organizowaliśmy wycieczkę nad morze. Zwiedzaliśmy port marynarki wojennej w Gdyni, akurat przechodziliśmy obok Statku" Dar Młodzieży" w tym czasie była zmiana warty i kapitan opuszczał statek więc na jego cześć młody marynarz wydał sygnał na gwizdku... a nasi tropiąc już wężyka (jak to bywa na takich wyjazdach) zatrzymali się nie wiedząc o co chodzi, pierwszy raz w Życiu coś takiego widzieli...w końcu jeden z wesołym akcentem krzyknął.."I wygwizdali szefa!!!" kto akurat był w tym momencie w pobliżu padał ze śmiechu...( nie omieszkać że nawet marynarze którzy w tym momencie byli na statku zwrócili na nas uwagę)
