Jak to zwykle bywa na chemii - nuda, nuda, nuda. Czekamy tylko na upragniony dzwonek. Wtedy to nauczycielka zwraca się do uczniów z pytaniem:
- No jak nazwiemy ten alkan? No jak? - próbuje zachęcić klase.
- Nie wiem jak pani, ale mnie się podoba Zbigniew - rzecze radosnie kolega.
