Akcja dzieję się umnie w piwnicy. Odrazu powiem, że świeciło się tylko w miejscu gdzie stoimy/siedzimy, więc jeśli ktoś chciałby wyjść, to musiał by iść za mną, bo tylko ja znałem droge od jednego włącznika światła do drugiego. Ja z kumplem (nazwijmy go K) mamy do obalenia 0.5l, drugi kumpel tylko trzy piwka, bo miał nas pilnować ;p. Gdy wypiliśmy wszystko kolega K zniknął nam z oczu i zaczął wychodzić w ciemność... Nagle słychać głośne <jebut>... Kolega K chyba się potkną przed ścianą i dosyć mocno w nią uderzył. Wraca po chwili. Prawa część twarzy cała zakrwawiona. Krew leje się z rany 2cm x 0.5 cm na łuku brwiowym. My przestraszeni, wyglądało to jakby go ktoś butem po twarzy kopał. I nagle on wyskakuje do nas z tekstem: bardzo widać?...
