W pracy:
Przychodzi koleżanka z którą, nie wiedzieć czemu zawsze się droczę.
Ja: Byłaś na obiedzie?
Ona(ironicznie): Nie, a co, chcesz mnie zaprosić?
Ja: Nie, ale jak weszłaś to obiadem zapachniało.
Ona: <trochę rozczarowana, że jej żart popsułem>
Okazało się, że na całym piętrze tak pachniało obiadem ;)
