w pewna sobote urzadzilem w swojej wiosce ognisko z okazji zdania matury:Pna samym poczatku imprezka nie zapowiadala sie najlepiej.jednak tak koo godziny 12 pewna panna zaczela dosc energicznie wyginac sie na parkiecie:)po kilku wypitych piwkach zaczela nawet z sesem rozmawiac(dajac do zrozumienia ze jest delikatnie "wyposzczona" i szuka chetnego do spenetrowania)juz mialem sie zabierac do roboty gdy stwierdzono brak opału:(.Niestety musialem odłozyc na bok moje plany i poszlem po drzewo.gdy wrocilem juz siedziala na jednym z przybylych gosci:]Nie przeszkadzal im widok patrzacych sie wszystkich uczestnikow i blask palacego ogniska:)gdy zaliczyla kumpla i juz sie wydalwalo ze to juz koniec zeesmaczony drugi kumpel usiadl obok niej i zaczal stara spiewka jak swiat:
jednakze tak wyposzczonej nie dal rady ani jeden ani drugi:P zajechawszy gwoch i nie widzac szansy na 3 udala sie do domu!!
po ognisku trzeba bylo posprzatac!!
gdy sie rozjasnilo przy blasku wstajacego odnalezlismy:pudelko po "latexie"i sam w roli głownej "latex"(ale tylko jedna sztuke!!)takze bede prawdopodobnie za pare miesiecy wojkiem!!!
A takich zajechanych gosci jak ci moi kumple to slowo daje nie widzialem jak zyje!!!!
