W wieku 14 lat wpadlem na mega inteligentny pomysł obalenia 0,5 czystej w domu, w srodku tygodnia, w nocy i to pod obecnoscia rodziców. Poprosiłem doroslego kumpla aby kupil mi owy trunek. Nadeszła noc, właczylem sobie muzyke i w doslownie 5 minut flaszki nie bylo. Okolo 10 minut pamietam, reszte dowiedzialem sie z zeznań rodziców. Podobno odwaliłem takie cos ze wbieglem do sypialni rodziców, stanalem w progu, shaftowalem sie i ucieklem. Matka ciagle mi to wypomina, mam wrazenie ze czasem sie mnie przez to boi :P Rano obudziłem sie z czerwonym pyskiem w zarzyganym lozku, doslownie wszystko w okolo bylo zarzygane, z wyjatkiem miski, ktora mi do tego celu postawili. Skonczylo sie szlabanami, kacem i czerwonym obolałym tylkiem :P Dostałem nauczkę że nie warto pić samemu ^^.
