ziomek spity jak zwykle podchodzi do jakiejś małolaty i zaczyna gadkę, po chwili widzę jak się miziają i całują... na drugi dzień opowiada mi historię misiąca:
- wiesz wczoraj byłem skuty, podchodzę do laski, zaczynamy gadać, całowaliśmy się , zrobiła mi malinę i tak do niej z textem uderzam:
<kalik> - chodź się ruchać do kibla
<ona> źle trafiłeś
<kalik> a co nie jesteś taka...?
<ona> nie, mam okres...
padłem na glebę...
