Rzecz dzieje się w biurze jednej z firm ubezpieczeniowych. W kolejce kilku ludzi, w tym ledwo chodzący już dziadek (na oko dobrze po 80). Gdy na dziadka przyszła kolej, podszedł bardzo wolnym krokiem do biurka, gdzie siedziała młoda i atrakcyjna pani. Dziadek, aby się nie męczyć powiedział krótko i zwięźle, co chce ze swoim ubezpieczeniem zrobić.
- Przedłużyć i powiększyć proszę !
Pani, troszkę zmieszana, odparła, że chętnie starszemu panu przedłuży i powiększy. Dokonali formalności i dziadek pyta:
- A czy u Pani to ja mogę zapłacić?
- Nie, zapłaci pan w kasie, u koleżanki obok.
Na co dziadek:
- Eeech.... Takich kobiet to teraz ze świeczką szukać... Pani mi przedłuży i powiększy... I jeszcze za to pani pieniędzy nie weźmie...
