Zasłyszane....
Była sobie para, już kilka lat razem, wspólne plany na przyszłość, miłość kwitnie, pierścionek na palcu, chcieli kupić mieszkanie, ale wiadomo zarobki małe a lokum drogie, więc on postanowił, że wyjedzie do Stanów zarobić na ich wspólne gniazdko. Jak uradzili tak zrobili, ale po kilku tygodniach pobytu narzeczonego w Stanach ona dostaje od niego wiadomość w stylu: słuchaj nie wracam do Polski zostaje tutaj, ogólnie to się zakochałem, głupio wyszło, ale życze ci wszystkiego najlepszego. Dziewczyna sie trochę podłamała, ale szybko stanęła na nogi. Po 2 tygodniach dostaje od niego jeszcze jedną wiadomość o treści: słuchaj zostawiłem w Polsce swoje zdjęcia, podam ci mój adres, a ty z łaski swojej przyślij mi zdjęcia na których jestem. Więc ona zebrała zdjęcia dosłownie wszystkich mężczyzn jakich mogła - swoich kolegów,kolegów swoich kolegów, kolegów koleżanek, byłych chłopaków, ich kuzynów, znajomych sąsiadki (nazbierało sie trochę tych zdjęć) po czym włożyła tą sterte fotek do pudła i wmieszała w to wszystko zdjęcia byłego już narzeczonego, zakleiła paczke, zaadresowała na jego adres w Stanach i wysłała, ale nim zakleiła paczkę włożyła do niej jeszcze mały liścik z adnotacją: "słuchaj szczerze mówiąc nie pamiętam już jak wyglądasz, więc z łaski swojej odszukaj się na tych zdjęciach, a reszte mi odeślij"
.....jak ja bym chciała zobaczyć jego minę ;)
