Pracowała kiedys u mnie w biurze dziewczyna, ktora do konca zycia pozostanie juz dla mnie Justynką Linijką, oto dlaczego:
Moj kolega Rysiek z pracy wybrał sie do sklepu papierniczego zeby zakupic naklejki adresowe na koperty.
Ale zapomniał wymiarów..zadzwonił wiec do biura z prośbą.
Rysiek:
-Justynka wez od Moniki z pokoju naklejke adresową, potem ode mnie z biurka linijkę i zmierz jakie sa jej wymiary.
Justynka:
-Juz lece.
Dodam jeszcze ze Rysiek kupił linijke 20 cm, nie miesciła mu sie do szuflady, więc przełamał na pół i czesc od 0-10 cm oddał kolezanca, a czesc zostawił sobie.
Justynki nie ma i nie ma.
Rysiek pyta:
-Justynko już zmierzyłaś?
a ona na to:
-Panie Rysiu nie da rady..tu nie ma zera...
lala miała przepastna teczkę akt osobowych po wszelakich kursach i szkołach..temu jednak nie podołała!
