Hmm tą historię trzeba mimo wszystko podpiąć pod alkohol ... :P
Mianowicie ...
Mój kolega (nazwijmy go Z) jest naprawdę spokojnym człowiekiem co prawda jest wysoki, nie ma 1 zeba (jedynki ) - skutek pomyłki lekarskiej :P i wygląda jak zbój :P ... to pewnego dnia zebraliśmy się grupą wspólnych kolegów aby udać sie na tzw. MELANŻ :P ... Punktem przystankowym był sklep "ŻABKA". Obsługiwała tam ... do nikogo nie podobna wieśniareczka ... taka - och moje tipsy ... och jaka jestem zaje... nikogo sie nie bala i ze wszystkich robiła sobie jaja. Kolega B przemawia do Pani sklepowej:
B- Dzień dobry ... hmm poprosimy jakieś winka ... :)
Sklepowa - ( jej fałszywy uśmieszek i irona ) ... taa ... ciekawe jakie ?
... cisza ... wszystkich zatkało :/
i nagle ...
Z - ... ( trzymając w ręku chipsy i stojąc na końcu sklepu na cały głos ) ...
ŻEBY JEBAłY ... k..wa W łEP !! ....
Sklepowa - ... ( najwyrażniej wystraszona :P ) bardzo prosze ... 3,5 zł ... i wyjeła KOMANDOSA :P ...
Z kolegą Z potrafimy czasem zrozumieć sie bez słowa ;P
