Cóż, nie zdziwie sie jeśli dla kogoś to nie będzie smieszne, mam jednak nadzieje, że znajdzie sie ktoś kogo ta sytuacja rozbawi...
W zasadzie, nie wiedziałem do jakiej kategori to dodać, ale w sumie decydujący okazał sie tu alkohol ^^.
Byłem z moim przyjacielem u kuzyna w Warszawie (oboje nie pochodzimy ze Stolicy, powiedzmy sobie ze innego miasta ale to nei ważne ;P). Postanowiliśmy wyjśc na zabawe, no w końcu był weekend to co? Kuzyn polecił nam jeden klub i wyrażnei zaznaczył, że mamy nei wracać samemu (!), a zwłaszcza pijani(stolica- wiadomo latwo dostaći)...Mnie osobiście nei chciało sie pić ani bawić, wypiłem bodajże jedno małe piwo :p ale kolega znacznie bardziej wadł w rytm zabawy. Po północny gdy frend sie zmeczył a mnei chcaiło sie isc do domu wyszlismy z klubu i wsiedlismy do pierwszej lepszej taksówki. Oboje siedlismy z tyłu, ja zamyslony patrze w okno, kolega zdycha pochylony. Nagle taksówkarz(koleś koło 60tki) zaczyna wychwalać pewną partie polityczną(dzisiejsza opozycja). Oboje z kolegom interesujemy sie polityką, a kolega jest bardzo za obozem rządzocym. Wiec kolega nei dał za wygraną i zaczeła sie kłotnia (bez mojego udziału), kiedy poszło to za daleko i oboje zrobili sie czerwoni ze złosci przerwałem to (dziś żałuje ale tak chyba było lepiej xD). Dojerzdzamy pod adres w zupelnej ciszy, a ja pytam sie obrazonego taksówkarza "Ile płacimy?". A on odwraca sie z miną wkurzonego kilera i mówi "Od pierdolonych liberałów nie biore". Coż kolega poczuł sie urażony, ale wycagnąłem go i zdalem sobie sprawe ze zaoszdzedziłem gdzieś z 50 dych^^
