Politechnika Opolska. Pomimo zdania matury cofnęliśmy się do podstawówki ponieważ na zajęciach z podstaw projektowania zlecono nam sklejenie bryły z papieru. Koledze przypadł dwudziestościan. Narysowanie siatki i precyzyjny sklejenie zajęło mu prawie tydzień. W dniu oddania gotowej bryły przed zajęciami z projektowania mieliśmy laboratoria z fizyki z Panem dr dość dużej postury i wagi. Bojąc się o zniszczenie owocu wielogodzinnych starań kolega mój włożył bryłę do zrywki, dokładnie z TESCO, i wyjął z plecaka aby ta się nie pogniotła. Zajęcia trwały już z 10 minut, gdy Pan dr podchodził do każdej z grup i "pomagał" Podchodząc do stolika kolegi wypowiedział następujące słowa :"co to za śniadanie do cholery?!!!nie ma jedzenia... " i swą ogromną ręka zgniótł zrywkę w której znajdowała się bryła.
Oczywiście Pan dr nie przejął się sytuacją i dalej "dowiedział" grupy pozostawiając mojego kolegi ze łzami w oczach.
