Jedzie samochodem kumpel mojego kumpla przez wioskę gdzieś na mazurach . I nagle wyskoczył mu wprost pod koła kot...
hamulec pisk kota -kumpel w nerwch ....
Wychodzi z samochodu patrzy o przy drodze leży kot sponiewierany ledwo dycha , pomyslął że ulży mu wzioł klucz do zmiany opon i ciach go pare razy ... Nagle wyskakuje baba z okolicznego domu i krzyczy -Panie!! Panie!! co Pan robi z moim kotem czemu Pan go wali tym kluczem. Na co on odpowiada że -Bardzo mu przykroo jechał spokojnie i nagle kot mu wybiegł przed koła chce mu teraz ulżyć aby sie nie męczył. Przeprasza ją mówi że zapłąci za kota.... a kobiecina na niego dalej sie drze mówi --Panie ja wszystko widziałam to nie ten kot,ten co go Pan przejechał siedzi tam dalej a ten jest mój. Kolego Patrzy a przy murku siedzi "potrocony" przez niego kot i całkiem rześko lize się po futrze...
