Sytuacja dzieje się w Słoweni. Pobliska stacja benzynowa przy tranzycie. Poszliśmy z kuzynem kupić winiete. Kolejka długa na 10 min. Rozmawiamy żartujemy i wokół nas żadnych Polaków. W pewnej chwili ociera się o mnie ładna 17latka i mówi Sorry :) idzie do ojca, który stoi metr dalej. Po czym kuzyn mówi bardzo głośno:
-Klękaj do miecza bejbe
Padłem ze śmiechu :)
Pare sekund potem słyszymy jak panienka mówi do ojca:
- Tato gdzie poszła mama.
Wniosek? Nie rżnąć cwaniaka za granicą bo nigdy nie wiadomo czy się spotka Polaków :)
