Wiem, że to co zrobiłem, było chamskie, ale cóż... straciłem cierpliwość. Ale od początku:
Numer mojego telefonu domowego należał wcześniej do elektrowni.Korzystam z niego dobrych kilka lat, a pomyłki nadal się zdarzają.Pół biedy jak dzwoni ktoś kulturalny, przedstawi się ,wyjaśni o co chodzi.Wtedy wyjaśniam cierpliwie ,że to pomyłka "n-ty" raz danego dnia, czy tygodnia, ale zdarzają się i (c)hamy.Więc dzwoni taki w niedzielę rano, budząc mnie
(c)-Panie co jest do cholery z tym prądem na ul. X???!!!-bez wstępu wrzeszczy do słuchawki
(ja)-ale to pooo...
(c)-to co jest z tym prądem?!
(ja)-a ja wiem??? A co nie ma???- wielkie zdziwienie
(c)-no nie ma, nie ma!!!
(ja)-to niech sobie pan korki wymieni
(c)-panie!!!korki to ja se już wymieniłem!Natychmiast mi tu kogoś przyślijcie!Ale już!-ja na to spokojnie:
(ja)-dzisiaj niestety nikogo nie możemy wysłać, ekipa będzie w okolicy we wtorek, może środę...
(c)-jak to??? A mięso?!A lody(!)?!Rozmrozi się!Jak we wtorek, czemu nie dzisiaj?!
(ja)-a wie pan, imprezę imieninową mieliśmy, chłopaki popili, ja się jeszcze źle czuję...do widzenia!!!- ... i odkładam słuchawkę :)
za pięć minut znowu dzwoni telefon:
(c)- panie!!!czemu pan ze mną gadasz jak z głupim?!
(ja)-jak ,jak z głupim?-i mu tam dalej gadkę puszczam, ze kaca mamy , a niektórzy pijani jeszcze, kierowcy nie ma itd, itp.Kolo w końcu chyba uwierzył, albo dał za wygraną, bo powiedział:
(c)-tylko,żebyście mi we wtorek byli!-i już miał odłożyć słuchawkę, gdy coś mu sie najwidoczniej przypomniało-aha!i proszę pozdrowić Zbyszka yyy...Zbyszka tego...Zbyszka S.!Pewnie jeszce suk..syn pod stołem leży!
