Akcja dzieje się w Toruniu, Wydział Komunikacji i Rejestracji Pojazdów. Stoję w pod koniec kolejki do rejestracji pojazdów, a za mną stoi dziadek na oko jakieś 70 lat. Czeka nas jakieś 2 godziny stania bo ludzi w pip. Okazało się, że dziadek nie wziął ze sobą tablic i co chwila się kogoś pyta czy są potrzebne. W końcu postanowił się spytać jakiejś urzędniczki. Akurat jedna wychodziła z pokoju, więc dziadek od razu do niej:
- Przepraszam czy może pani...?
Urzędniczka nawet na niego się nie spojrzała i przerwał mu w pół zdania:
- Nie, nie mogę.
Na to dziadek bez zastanowienia:
- Widzi pani a ja jeszcze mogę!
Pół korytarza padło ze śmiechu:)
