W pewien zimowy dzien sesji egzaminacyjnej mialem ustny egzamin z przedmiotu x. wszyscy
poddenerwowani powaga przedmiotu i jego trudnym materialem. Magister sie spoznia wszyscy juz zaczynaja klnac ze to wyprowadza ich z rownowagi..
Az wreszcie zjawia sie mgr tak z ok 15 minutowym spoznieniem. Przed examem zrobilismy liste kto po kim wchodzi do gabinetu aby odpowiadac ustnie. Wiec mgr wchodzi (w plaszczu bo jest zima) i zamyka ze soba drzwi..i nagle jest rozmowa miedzy kolega a kolezanka:
Kolega zwraca sie do kolezanki: No (imie) wchodz do srodka czemu czekasz??
Kolezanka; czekaj no niech sie ROZBIERZE :D:D:D:D:D:D
odrazu wykorzystalem moment do smiechu:D:D wszyscy zaczeli sie brechtac :D:D a kolezanka byla czerwona ze wstydu:D:D malo tego "rozebrany" (z plaszcza) mgr wychyla sie z czajnikiem i maszerduje w kierunku wc :D:D:D po czym wraca i mowi ; no to kto pierwszy?? na to wszyscy w brecht
