Autentyczna historia... Swego czasu pracowałem w sklepie zoologicznym, w galerii handlowej. Któregoś dnia rano, przygotowywałem zamówienia do hurtowni na komputerze. Obok mnie stała koleżanka (Ewa), która obsługiwała klientów i wysyłała te zamówienia faksem. Do jednej firmy nie mogła zlokalizować właściwego numeru telefonu, więc zadzwoniła na centralę. Rozmowa przebiegła następująco:
<Ewa> Przepraszam bardzo, jaki macie sygnał faksu?
<informacja> No wie Pani, taki standardowy - piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
Ewa, ja, Pani w informacji i trzech klientów zaliczyliśmy dechy:)
