Akcja działa się na ślubie mojej dobrej koleżanki. Trwa msza, dochodzi do lulminacyjnego momentu jakim jest przysięga i ... (K)ksiądz zapomniał jak (PM) pan młody ma na imię, wyłączył mikrofon i szeptem pyta
(K) jak pan ma na imię?
(PM) zero reakcji
(K) jak pan ma na imię
(PM) porozglądał się po kościele
ksiądz włączył mikrofon i już na całą świątynie: "jak pan ma na imię"?
Pan młody wziął mikrofon z ręki księdza odwrócił się twarzą do gości i powiedział : "NASZ PAN MA NA IMIĘ JEZUS"
Wybrażacie sobie te salwy śmiechu ? Msza trwała dobre 30 minut dłużej :)
