Przedszkole. Dzieciaki biegają, biją się, bawią razem, jak to zwykle. Mnóstwo skarg, że ten mi to, a tamten mi tamto... Czasem reakcja potrzebna a czasem nie. Tym razem przybiegają dwie dziewczynki:
-Proszę pani, a Olek i Sebastian wjeżdżają nam samochodami w dom i psują!
(Chodziło o dom zbudowany z krzeseł.) Reakcja konieczna - Olek i Sebastian to dwóch sympatycznych łobuziaków którzy ciągle coś komuś psują czy zabierają (wespół) albo biją się ze sobą. Tym razem trochę przeginali i była to już któraś skarga w tym rodzaju mimo rozmów i "umowy". Idę wiec na odsiecz. Chłopaki stoją, czekając aż "się zacznie". Tym razem postanowiłam załatwić to tak:
-Chłopaki, co ja słyszę za skargi na was? Kto obiecał być grzeczny i nie przeszkadzać innym?
Chwila ciszy. Olek:
-Ja i Sebastian!!!
Już zgotowana brnę dalej:
-No i gdzie ta wasza grzeczność?
Sebastian łapiąc się za głowę:
-Zapomniałem...
