Rzecz sie dzieje w dniu mojego slubu. Ceremonia miala sie zaczac o godz 17tej, tak ok 12 tej siedze u fryzjera, z mama druzka itd. Dzwoni moja komorka, na lini oczywiscie moj przyszly mezus ktory mowi ze zgubil tlumik z samochodu jak dzien wczesniej gdzies jechal. Pytam sie go czy dzwoni tylko po to zeby mi to powiedziec. On mowi ze nie ze dzwoni zeby mi powiedziec ze kupil juz nowy, no to mu odpowiadam ze super, ale zeby wracal do domu sie wykapac i zaczac przygotowywac. Na to on mi odpowiada ze dzwoni bo kupil nowy tlumik i mysli czy go teraz nie zalozyc bo jutro to na pewno kaca bedzie mial. Mina moja i wszystkich pan w zakladzie ktore sie przysluchiwaly bezcenna :)
