Kilka dni temu chwalił mi się znajomy taką wpadką sytuacyjną. Otóż jest przedstawicielem handlowym i przydzielono mu nowy teren do pracy. Nowy teren oznacza nowych klientów, a to pociąga za sobą konieczność odwiedzenia każdego klienta, aby oznajmić że nastąpiła zmiana na stanowisku i jak to się potocznie mówi "od dziś ja będę się Wami opiekował". Nie udało się osobiście odwiedzić kilku miejsc, wiec postanowił telefonicznie załatwić sprawę (stary rutyniarz). Biedaczyna nie wiedział jeszcze, że jednym z tych miejsc jest burdel.
[K]olega - Halo, czy rozmawiam z firmą XXX?
[B]urdel (słodki głos w słuchawce] - Tak, a w czym mogę pomóc?
[K] (po 10 telefonie zapomniał się przedstawić i wali, jak na starego rutyniarza przystało) -Trochę się u nas pozmieniało i od dziś ja się będę wami opiekował!
[B](głos już mniej słodki] - Tak?! A to ciekawe. A OD kogo ty ch*ju dzwonisz?
Sprawa na jego szczęście szybko się wyjaśniła i zakończyło się ogólnym śmiechem. Bo dostać bejsbolem w takim miejscu można szybko...
