Letnie popoludnie, po dlugich prośbach udalo mi się go namówić żebyśmy się spotkali. Postaliśmy może z 10, 15 minut kolo przystanku autobusowego, rozmowa jakoś nie klei się, on coś niespokojny, widać że bardzo gdzieś mu się spieszy. W pewnym momencie wybrnąl "sorry ale ja już muszę jechać, bo mi się przypomnialo że muszę podlać melony u mojej babci w ogródku" i uciekl... :)
