Miałem może z 5 lat i byłem chory (jakieś przeziębienie). Lekarz przepisał taki słodki syrop od kaszlu a ja właśnie miałem napad kaszlu. Więc poleciałem do mamy (która była czymś bardzo zajęta) i zacząłem się drzeć, że chcę syropu. Tak Kobieta spanikowała, tak że złapała z szafki pierwszą z brzegu buteleczkę i mi podała do picia z gwinta. Pociągnąłem porządny łyk po czym zwymiotowałem na podłogę. Okazało się, że była to kamfora używana do nacierania pleców.. pechowo w takiej samej butelce jak syrop :)
