Czekam na kolegę pod klatką paląc papierosa. Ulicą biegnie dwoje dzieciaczków, góra 1 kl podstawówki. Przebiegli obok mnie i zniknęli za rogiem po czym jeden wraca i podbiega do mnie z tekstem:
-pseprasam, prose pana tamten drugi kazal mi sie pana spytac cy ma pan moze sluga...
Zaniemówilem...Pytam małego czy nie jest przypadkiem troche za maly zeby palic a on mi na to:
-to nie ja, to ten drugi (obydwaj byli w podobnym wieku;)
Strasznie posmutniał na twarzy kiedy powiedziałem mu że papierosa absolutnie mu nie dam...Obrócił się i zaczął się oddalać po czym jeszcze szybko nawrócił, podbiegł do mnie jeszcze raz i mówi:
-prose pana, a tamten drugi kazal mi sie jesce pana spytac cy ma pan moze jakies drobne...
No umarłem...Pewnie jeszcze na wino zbierali...:P
