dziś w Carefur'ze.
-Przepycham sie do kasy, ale całą alejkę zajmuje cool koleś (biała skóra, żelik, łańcuszek itp.) w towarzystwie dwóch blondi i nawija przez komórę.
-przechodząc trafiłem go w łokieć którym wywijał na wysokości ucha i słyszę z jego ust ni to do mnie nie do telefonu:
KUUUR-WAAA!
-ja na to rozbawiony: a nie wyglada -patrząc na jedną z jego lasek
-kolesiowi widać sie dowcip spodobał bo zrobil: HEHEHE
-potem usłyszałem plask;) i laski oddaliły sie tancząc biodrami ku uciesze klienteli...
mina kolesia bezcenne, rozdziawione usta i wzrok wbity we mnie...najpierw było mi zabawnie a potem
w tym jego spojżeniu wyczytałem coś jakby żal.... że mnie nie ubił na miejscu...;)
