Przypomniała mi się historia - tylko wrażliwi niech nie czytają, bo jest obleśna.
Otóż kumpel z podstawówki, który często korzystał z tejże bazarowej usługi chwalił się kiedyś w szkole, że wymienił się na jakieś fajne porno i już nie może się doczekać końca lekcji, żeby pobiec do domu i je obejrzeć.
Drugiego dnia wszyscy byliśmy podekscytowani i czekaliśmy na opowieść o filmie ;)
Kumpel wszedł do szkoły nieco podłamany i na pytanie "I co, fajne było?" odpowiedział:
"E, dajcie spokój... Właczyłem kasete, a tam jakiś facet się onanizuje i mówi "A ch... zobaczycie!" i dalej była czysta taśma..." ;)
