dwa lata temu pracowałem w jednej z dużych, warszawskich księgarń. któregoś dnia rozkładałem książki na półkach, gdy nagle podszedł do mnie dresiarz. kolo, standard, 2x2, morda taka, ze nie chciałbym jej spotkać w ciemnym zaułku. stanął nademną, już zaczynam myśleć, co robić, czy uciekać, czy ginąć na polu chwały, czy spytać jak mogę pomóc. dresio wybawił mnie z opresji, i sam zaczął:
-przepraszam. (sic!) Gdzie znajdę książkę o sawuła... sawuło....sawułe... NO KU#%A!!! O DOBRYM WYCHOWANIU!
