Połowa lat 90-tych, pewna duża firma PL-US, zarzadzana przez Amerykanów. Prezes (z USA) otrzymał durny raport (bzdury), wkurzył się i przez tłumacza na naradzie kierownictwa mówi:
- No to własnie wydoiliśmy krowę po polsku.
- To znaczy jak? - pyta jakiś kierownik. Na co prezes:
- 20 pracowników podnosiło i opuszczało krowę, a jeden doił.
Na drugi tydzień znowu spotkanie kierownictwa. Tym razem prezes otrzymał jeszcze głupszy raport. Spotkanie zaczął od następującej wstawki:
- Tydzień temu doilismy krowę. Teraz zaczęliśmy doić słonicę ...
