Było to w liceum, parę dobrych lat temu. Języka polskiego uczyła nas zasłużona i bardzo szacowna nauczycielka. Przerabialiśmy właśnie jakieś nudne lektury i kumpel wpadł na genialny pomysł jak nas rozerwać. Napisał na kartce pytanie: Kto dziś szczelał białym płynem? i puścił ją pod ławką po klasie. Każdy chłopak dopisywał swoje nazwisko (kilku dopisało też nazwiska niektórych koleżanek:). Nauczycielka, zdziwiona nagłym poruszeniem w klasie, wytropiła kartkę, która dotarła właśnie do klasowego prymusa i wyrwała mu ją z rąk(gość o mało co nie zapadł się pod ziemię). Przeczytała uważnie tekst i podpisy, po czym z kamienną twarzą rzuciła: Strzelał pisze się przez "te erz". Zyskała tym moją wielką sympatię:)
