Za "moich czasów" (1975-1979) dziekanowi się raz zachciało skontrolować zachowanie studentów w akademiku. Wlazł na imprezę i zaczął się wydzierać, że pozabiera wszystkim stypendia, skoro studenci je przechlewają. Odpowiedzieli mu grzecznie, że nie mają stypendiów.
- To dam i zabiorę! - wrzasnął i wyszedł.
