Kumpela zmieniła szkołę i dostała się jako "nowa" do klasy w dość podrzędnym liceum. Po kilku pierwszych dniach kiedy będąc w szatni schylała się aby wyjąć coś z plecaka jeden z grupy bardzo wyrafinowanych i dowcipnych nowych kolegów postanowił chyba sprawdzić "jakość materiału" bo wchodząc do szatni złapał ja za tyłek. Spodziewając się natychmiastowego plaskacza odchylił się przy tym troszkę do tyłu. Przeliczył sie jednak, bo dziewczyna zamiast odwinąć mu się w szczękę, złapała go za jajka i z pełną powagą dodała: "Mnie w domu nauczono witać się przez podanie ręki. Ale jeśli ciebie nauczono inaczej, to ja się dostosuję."
Nie muszę chyba dodawać że już do końca liceum "koledzy" omijali ją z daleka ;-)
