Autentyki - humor i rozrywka

Autentyki - śmieszne historie i teksty

Serwis Autentyki.pl zbiera jak sama nazwa wskazuje anegdotki (śmieszne historie z życia wzięte) nadsyłane przez naszych czytelników.
Nowe teksty pojawiają pojawiają się na bieżąco o ile przejdą moderację.

Subskrybuj RSS z najnowszymi tekstami.

Autentyk nr #2289

Było to w październiku 1987 roku w Warszawie. 4 klasa technikum. Impreza zaczęła się u kumpla na Francuskiej, koło północy przenieśliśmy się do kumpla na Ząbkowską, a tak o Trzeciej w nocy postanowilismy iść na trzecią imprezkę do kolesia na Blaszaną. Poszliśmy w pięciu. Jeden z kolegów bardzo źle poczuł się w okolicach "Czterech śpiących" i zaczął kierować tam ruchem na środku skrzyzowania. Ale że o trzeciej w nocy nic nie jeździło, przeto zrezygnował i położył się na jezdni. Nie dało się go ruszyć. W końcu we czterech wzięliśmy go za ręce i nogi i ruszyliśmy na tą Blaszaną. Ale jak tu z takim trupem wjeżdżać na imprę? Postanowiliśmy go podcucić troszkę. Wykombinowaliśmy, że Wisła blisko więc podcucimy go wodą. Zeszliśmy pod most Śląsko-Dąbrowski i jako że sami bylismy wstawieni posadziliśmy go w wodzie na brzegu. Zima woda ocuciła go, ale zamiast wyjść zaczął się drzeć i chlapać woda naokoło. W tym momencie z mroku z góry zszedł do nas patrol ZOMO (jeszcze wtedy było to zomo) i najpierw puścili w ruch elastyczne przedłużenia konstytucji a potem zaczęli pytać. Nie dali sobie wytłumaczyć, że my go cucimy a nie topimy. W efekcie wylądowaliśmy na Cyryla i Metodego a ofiara na wytrzeźwiałce. Rano zabrali nas do oficera który walnął nam umaralniająca pogadankę. Na nasze prośby "Panie kapitanie, pan nie zawiadamia szkoły" odpowiedział tylko "Ja wam k..wa nie zawiadomię"... ale nie zawiadomił :)