Kumpel , Mateusz , nigdy na żadnej imprezie nie stroni od alkoholu ani innych używek . W zasadzie to je zawsze miesza i praktycznie przedawkowuje . Tak bylo i tym razem : Mateusz po baardzo ostrej imprezie wraca do domu , przy pomocy kolegów , bo sam w sumie to mogły sie co najwyżej czołgać , choć moze i tego nie byłby w stanie . Odstawiony pod same drzwi coś koło poł godziny mocował sie z zamkiem w celu otwarcia go . Mimo stanu wrecz koszmarnego starał sie zachowywac jak najciszej żeby tylko nie obudzic spiacych w domu rodzicow . Wczołgał sie wreszcie jakos do domu , dowlókł do łóżka i powoli przysyia , ale nagle czuje koszmarne parcie na pecherz . Leżał tak coś koło godziny ponieważ jak relacjonuje " miał nadzieje , że samo przejdzie" .Wreszcie , w obliczu coraz badziej realnej wizji zasikanai łóżka , zebrał sie w sobie , wstał i idzie powolutku do łazienki . Dochdzi wreszcie w pobliże drzwi , po ciemku namacał klamke i próbuje otworzyc drzwi toalety. Nic .ciagnie , szarpie , naciska , napiera na nie - ni cholery nie chca sie otworzyc . Zaczyna je szarpac , walić , nic , drzwi jak byly zamkniete tak pozostały. Rozjerzał sie dookoła , po czym jebnął w drzwi pieścia z krzykiem " A ch.j wam w dupe drzwi pierdolone " , poszedł do pokoju i wysikał sie przez okno .
Rano budzi go pukanie do drzwi pokoju - ojciec . Ale co dziwne , rekaw koszuli nocnej cały powyciagany w niektorych miejscach porwany , na dłoni ojca widoczne czerwone zadrapania i do kumpla z tekstem :
- Mateuszku ,ciesze sie ze wrociles nie budzac mnie ani matki , rozumiem , ze byles w takim stanie ze mogłes byc agresywny , bo ja tez tak czasmi mam , ale czemu nazwałes mnie drzwiami i życzyles mi chuja w dupe to do konca zycia nie zrozumiem.
Przez nastepny miesiac ziom ze strachu nie chodzil na imprezy.
