Koedukacyjna impreza studencka ze spora iloscia alkoholu. Byl na niej jeden obcokrajowiec, ktory to za bardzo po naszemu nie gadal. Kilka slow, jakies proste konstrukcje i to wszystko. Jak to na imprezie: co chwile ktos unosi kieliszek do gory i wznosi "toast" mowiac przy tym "za niepijacych", "za prezydenta", "za studia" etc. No i nasz obcokrajowiec chcial w pewnym momencie tez zablysnac, podniosl kieliszek i powiedzial glosno "Zakopane"...
