Politechnika Warszawska, jakies 6-7 lat temu, Fizyka 2 z dr.N.
Nuda jakich malo, bo w sumie teoria byla na tym przedmiocie zbedna (wystarczylo zaliczyc cwiczenia i laborki).
Zajecia w auli, wiec nie widac z dolu co sie dzieje w rzedach powyzej 4-5. A tam wlasnie ludzie odsypiali, czytali gazety a takze... grali w karty. Wykladowca tolerowal to ale kiedys chyba mial zly dzien i w pewnym momencie krzyknal ze zloscia "Panowie grajacy w karty, prosze natychmiast opuscic sale!". Jakie bylo jego zdziwienie gdy wstaly 3 grupy po 4 osoby... a jeden z powstalych zapytal "A ktorzy?" :)
