Chemia, liceum, kobieta przy 80, stary styl nauczania - nieco straszna ogolnie, chyba lubila sie nad uczniami znecac; pomijajac ten fakt, jej najlepsze teksty:
- Wy to zrobcie zrzutke i kupcie sobie bilet do warszawy (wszyscy mysla - o jakas wycieczka, pokazy albo cos)... pojedzcie do pana ministra i poproscie zeby wam mature o 5 lat przesunal...
- Karol, ty to jelop jestes! Karol! Jestes jelop? /Karol: No tak/ Nie! Ty tylko glupi jestes!
- Wy to w glowach zamiast mozgu to macie kotlety!
- Jakby do tych waszych lbow cale samochody z Zamoscia wpuscic, to by jeszcze miejsce zostalo, tak tam pusto!
- Karol siadaj, ty to taki glupi nie jestes, jedynka.
- Ola, to powiedz mi dziecko ile masz ty tego wegla, co? Wiadro wegla masz? Jak tu sa dwa atomy!
I najlepsze chyba:
Baba zla, wiec do odpowiedzi, akurat jakos tak wyszlo, ze sporo osob miala ta przyslowiowa szanse, ktora pozwala raz uniknac pytania... Dochodzi jednak do kolezanki i czyta nazwisko, ta wstaje, powoli idzie do tablicy, kobieta wtedy:
- Koza, to nie wybieg! (kolezanka ma na nazwisko Koza :P)
