Oddałem ostatnio na weekend do swojej mamy młodszego szkodnika. Babcia dumna z tego że wnuczek taki rezolutny / 4 latek/ zabrała go do kościoła celem min prezentacji wśród kolezanek . W oczekiwaniu na rozpoczęcie mszy panie żywo dyskutowały pod kościołem , a mały biegał jak to dziecko tu i tam. No i w któryms momencie sie potknął i przyziemił z lekka. Ale dzielnie wstał otrzepał spodnie po czym zarzekł do babci przy całym gronie-
"widziałaś? - dzielny jestem nie? się tak jebłem a nie płaczę! "
Babci opadła koparka , a i jej koleżanki przyjęły wynzanie dziecka bez euforii
