Deszcz leje jak z cebra, a ja z akademika wychodzę z plecakiem na plecach, próbuję nałożyć na siebie płaszcz przeciwdeszczowy ale zahaczył się o plecak a ja nie mogę dosięgnąć i mam odkryte plecy. Wchodzi jakaś kobieta a ja do niej z wielką prośbą, pokazując na swój płaszcz: "Obciągnie mi Pani?"
Serio, nieumyślnie!
