Przez pierwsze pol roku mieszkania w Krakowie koczowalem u ciotki.Jako ze ciocia posiadala wtedy mieszkanie w samym rynku bylo extra, ale jedynym minusem byl kategoryczny zakaz palenia w mieszkaniu. Pewnego razu wyszedlem sobie na spacerek (nikotynowy). Usiadlem sobie na niewielkim murku przy sw. Wojciechu i delektowalem sie papieroskiem. Uwage moja przykul niecodzienny widok:
Kobieta - Ebedebe (dla nieznajacych okreslenia: na pewno niejednego z was zaczepial zul mamroczac "eebedebee daj 50gr na bełta" wiec z tad okreslenie) kucajaca przy plotku ogrodka piwnego cafe Malagi. Pijaczka po prostu robila sobie kupe na rynku o 12 w poludnie. Przechodnie i tyrysci patrzyli zniesmaczeni na tego wraka, a ona wydarla sie tylko swym przepitym, ochryplym glosem:
- Co Ku_wa!!! Dupy nie widzieliscie??
Myslalem ze zejde...:P
