Siedze na kolanach chłopaka (nie mojego. Ogólnie chłopaka). Piekna, ciepła noc. Niebo rozgwiezdżone nad naszymi głowami. W oddali płonie ognisko. Przytulamy się. On położył mi głowę na piersi. Chwile słuchał. Popatrzył mi w oczy i powiedział:
- Ale ci szybko serce bije... normalnie jak ciągnik...(!)
I cały nastrój diabli wzieli....
