Wrocław tramwaj... jadę sobie ze szwagrem do galerii. Scena standardowa trochę ludzi w tramce. Stoimy, a obok nas siedzi jakaś młoda mamusia wymalowana i obwieszona jak choinka, a na jej kolanach siedzi mały brzdąc, na oko jakieś 3 latka. Na przystanku wsiada starowinka z zakupami. Staje obok nich i stoi. Mały machał nogą tak jak to małe dzieci, w efekcie kopnął bacie w piszczel, ta jako, że kulturalna, przemilczała. Jednak dzieciak, nie widząc reakcji babci, podłapał zabawę i strzelił jej kolejnego kopniaka, a za nim kolejnego. Babcia już trochę zdegustowana i bądź co bądź z obolałą nogą mówi.
- czy mogła by pani zwrócić uwagę swojemu synkowi, kopie mnie w noge.
na co matka z obcesem
- nie, bo ja wychowuję moje dziecko bezstresowo
szwagier i ja przyglądamy się, obracam się do niego, a on wyciąga z ust przeżutą gumę i prast młodej mamusi centralnie w czoło...
- mnie moja mama też wychowywała bezstresowo
postawiłem mu za to piwo:D
