Może nie alkoholowe ale używkowe. Po studiach spędziłam z kumpelą miesiąc na wakacjach w Holandii. W Holandii jak to w Holandii, trzeba zasmakować regionalnych wynalazków :) Rytuałem stało się już "skręcanie czegoś na sen". Z tym ze kumpela ma dziwną przypadłość po przyjęciu większej ilości THC, a mianowicie całkowity bezwład mięśni w całym ciele, pomijając jedynie mięśnie twarzy. Pewnej nocy postanowiłyśmy spać na plaży. Podaję jej do ust już trzeciego jointa tej nocy (konieczność wynikająca z niedowładu rąk) a ona leżąc na brzuchu w pozycji ofiary postrzału w tył głowy mamrocze z błagalną miną:
- A moooożna prosić dożylnie?
Patologia...:/
