impreza trwa w najlepsze..dwie osoby milo sobie gawedza az doszlo do zgrzytu..kolezanka zaczela tlumaczyc koledze:a ja w niedziele chodze do kosciola..na co ow kolega:a ja w niedziele chodze do burdelu..i nagle z nikad podchodzi trzecia kumpela, lapie obydwoje za ramiona i dumna z siebie (i lekko'zakrecona') wypala:wy to pasujecie do siebie!
