Autentyki - humor i rozrywka

Autentyki - śmieszne historie i teksty

Serwis Autentyki.pl zbiera jak sama nazwa wskazuje anegdotki (śmieszne historie z życia wzięte) nadsyłane przez naszych czytelników.
Nowe teksty pojawiają pojawiają się na bieżąco o ile przejdą moderację.

Subskrybuj RSS z najnowszymi tekstami.

Autentyk nr #1775

Byłem na wakacjach we Włoszech, a konkretnie w Civitanova Marke, miejscowość ładna i dość duża.
Byłem po raz pierwszy w kraju makaronów i co za tym idzie języka nie znałem. Liczyłem na angielski ale nic z tego, Włosi nic nie kapowali, to musiałem sobie jakoś radzić i pytać o słówka cioci. Jako, że z zakupami radziłem sobie nieźle ciocia posłała mnie abym poszedł na targ owocowy i kupił FIGI. No to zgarnąłem kasę i udałem się w stronę targu.
Po drodze układałem sobie jak to powiedzieć, wyszło mi czerkino figi, czy coś w tym stylu. tzn chyba szukam fig. Wchodzę , podchodzę to starszego małżeństwa, które sprzedawało owe wigi i mówię com uradził.
Oni postawili oczy jak na debila i w brecht.. ja myślę sobie co ja powiedziałem. skepikarka pokazała mi tylko palcem na sławetne owoce, nie przestawając się śmiać nałożyła mi koszyczek i wydała resztę. No to kupiłem. Całą drogę myślałem, kutwa co ja im powiedziałem. Wróciłem do domu i spytałem się cioci czemu się śmiała, No i efekt był ten sam, ciocia tesh mnie wyśmiała.
Włosi mówią na te owoce FIKI, a FIGA znaczy piz.a:D